Z ŻYCIA PARAFII

3 - 11 października 2015:

Parafialne Misje Święte

Warszawa, ul. Ateńska 12. To jest adres mojego Domu Bożego, mojej Parafii p.w. Miłosierdzia Bożego. Wokół Kościoła - plac. Trochę parking, trochę miejsce spotkań; obecny pomnik Św. Jana Pawła II. Tuz za brama, po prawej stronie- nieco schowany, stoi nowy, piękny Krzyż Misyjny. W niedzielę 11 października 2015 r. został poświęcony i ta uroczystość była ostatnim akordem Misji Świętej w naszej Parafii.
Wróciliśmy do domów w radosnym uniesieniu, z poczuciem spełnienia ważnego obowiązku, niosąc Krzyżyki misyjne - nasze certyfikaty udziału w Misji Świętej ładne zaproszenie i pięknie wydany, wspaniały program Misji Parafialnej leżą już gdzieś w naszych domach.
Kolejny etap w naszym życiu mam za sobą. A co przede mną?
Czas Misji Świętej był dla mnie darem od Dobrego Pana Boga, przepełniony łaskami i błogosławieństwem. Przez 8 dni odnowiłam i umocniłam fundament mojej wiary. Codziennie Mój Pan - Jezus Chrystus przychodził do mnie ze swoim słowem i w Eucharystii. Zanosiłam do Niego swoje uwielbienie, dziękczynienie i zawierzanie przez ręce Maryi podczas Różańca św. i Apelu Jasnogórskiego.
Nawróciłam się i pojednałam z Nim, doświadczyłam głębi Jego Miłosierdzia podczas Nikodemowej Nocy.
Adorując Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie czułam jak patrzy na mnie, słucha, mówi i błogosławi.
Wyjątkowo silnie brzmiały w sercu słowa pieśni na zakończenie Apelu Jasnogórskiego.. My jesteśmy na ziemi Światłem Twym.
Zanosiłam przyjęte od Paschału Światło Chrystusa do domu. Akt troski o to by to światło nie zgasło w mroku uliczek naszej Parafii był przejmująco symboliczny i zobowiązujący.
Nasz Dobry Pan posłużył się wspaniałymi misjonarzami. Ojcowie ze zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej- Krzysztof i Piotr, w głoszonym słowie i żarliwej modlitwie otworzyli szeroko moje serce.
Przypomnieli, że moja święta Wiara ma sens, że w historię mojego życia wpisany jest Boży Plan Zbawienia. Jak dobry jest Mój Ojciec w Niebie, potężny, wszechmogący i jak Wielka jest jego miłość do mnie!
Misja św. była dla mnie wdzięcznym potwierdzeniem, że w moim życiu stale obecny jest Pan, który z żadnym problemem nie zostawia mnie samą.
Nie muszę z Nim umawiać się na spotkania, pisać sms-ów czy maili, czekać w kolejce na rozmowę. Mogę po prostu w każdej chwili, w myślach płynących z serca wszystko zawierzyć, o wszystko zapytać i być z Nim w stałym kontakcie.
W Nim szukać oparcia, zrozumienia i śmiało zgadzać z Jego Świętą Wolą. Z Jego pomocą stale się nawracać. Dziękować za łaskę Wiary i za to, że czeka na mnie. Za Jego Miłość i Wierność musze i chcę go kochać.
Z wiarą jest jak ze zdrowiem - słabnie i chorujemy gdy o nie nie dbamy i go nie szanujemy. Trzeba mi zatem (mimo słabości i grzesznej natury) wytrwale podążać za światem, odbierać z wdzięcznością dary Ducha św., rozpoznawać znaki, pielęgnować Jego Oblicze odbite jak pieczęć w moim sercu. Nie czekać na kolejną Misję św. On czeka na mnie codziennie w moim Kościele, na mojej "Świętej Ziemi", i chce się ukazać w każdym napotkanym człowieku.
Patrząc na Krzyż, a nawet czyniąc znak Krzyża, widzieć perspektywę własnego zmartwychwstania. robić codziennie wieczorny rachunek sumienia i czytać Pismo Św. Być młoda ewangelicznie. Nie bać się powtarzać słów św. Ignacego Loyoli- "Słowo Odwieczne", Jedno rodzony Synu Boży. Proszę, naucz mnie służyć Ci tak, jak jesteś godzien. Ofiarować się a nie szukać nagrody innej prócz poczucia, że spełniłam Twoją Najświętszą wolę". Dobry Panie, Królu mego serca i Zbawicielu, pomóż pomnażać we mnie owoce Misji Świętej. Daj możliwość spojrzenia na Misyjny Krzyż każdego dnia.

M.I.